Sponsorzy

Osiem punktów straty z meczu w Gdańsku mają do odrobienia żużlowcy Grupa Azoty Unii Tarnów, by cieszyć się za tydzień na własnym obiekcie z awansu do PGE Ekstraligi. Zadanie może być trudne, choć Kuba nie ukrywa, że jego koledzy lubią zapewnić kibicom dodatkowy dreszczyk emocji, by później wprowadzić ich w stan euforii.

Prognozy pogody na niedzielne popołudnie w mieście Gdańsk przewidywały opady, lecz dopiero w okolicach godziny dziewiętnastej. Tymczasem zaczęło padać już przy okazji rozpoczęcia meczu, a z minuty na minutę deszcz powodował, że warunki torowe robiły się coraz gorsze. Mimo wszystko zawody były kontynuowane, do dwunastego biegu. Wówczas można było przerwać mecz i wynik został zaliczony.

Warunki były dzisiaj bardzo loteryjne. Szkoda, że finał Nice 1. Ligi Żużlowej był rozgrywany na siłę, uważam, że powinniśmy jechać, ale w normalnych warunkach, by walczyć z rywalami, a nie z torem. W pierwszym biegu miałem dobrze spasowany motocykl, czego efektem było zwycięstwo (oraz najlepszy czas dnia dop. red). Później na drugi start napadało już tyle deszczu, że nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Był tylko start i walka, by się utrzymać na motocyklu, by coś widzieć czy też unikać szprycy. Mnie w ostatnim biegu to nie ominęło, poszło wiele tego materiału na mnie, puściłem więc gaz, bo nie było kompletnie nic widać, nie chciałem ryzykować upadku – przyznał po meczu Jakub Jamróg.

Początek spotkania w Gdańsku pokazał, że będzie to wyrównane starcie. Gospodarze jednak w kolejnych biegach powiększyli dwupunktową przewagę do ośmiu „oczek”. Szybko udało się odrobić dwa punkty, lecz ostatecznie przed rewanżem Grupa Azoty Unia Tarnów musi odrobić osiem punktów. Kuba uważa, że to może wyjść jemu i jego kolegom tylko na dobre. – Osiem punktów to nie jest, aż tak dużo. Owszem, będziemy mieli mniejszy komfort psychiczny, ale może tak miało być? Zwycięstwo mogłoby wprowadzić u nas rozkojarzenie, a tak jest koncentracja i motywacja, a że w naszej drużynie startuje grono profesjonalistów, każdy po swojemu podejdzie spokojnie do meczu. Wierzę, że uda nam się odrobić to, co straciliśmy w Gdańsku, a dla kibiców będzie to dodatkowy smaczek na te drugie piętnaście biegów rewanżowego meczu – dodaje.

Kuba w kontekście odrabiania przez żużlowców Grupa Azoty Unii Tarnów strat, nawiązał do meczu rundy zasadniczej z Orłem Łódź. „Jaskółki” nadspodziewanie słabo rozpoczęły ten mecz, bowiem po dziewiątym biegu było już 22:31 dla rywala. Druga połowa meczu należała do gospodarzy, który wygrywali pięć z sześciu biegów, zmieniając wynik spotkania na 48:41. – Nasza drużyna lubi taki dodatkowy dreszczyk emocji, czego potwierdzeniem może być mecz z Orłem Łódź na naszym torze. Przegrywaliśmy już różnicą dziewięciu punktów, by ostatecznie wygrać siedmioma. W finale jednak nie można sobie pozwolić na błąd, każdy defekt, taśma, upadek, też może nas sporo kosztować. Szczęście sprzyja lepszym i wierzę, że w Tarnowie ono właśnie nam dopisze, czyli zwyciężymy z takim wynikiem, który pozwoli nam awansować do PGE Ekstraligi – kończy z optymistycznym nastawieniem.

Autor: Konrad Cinkowski
Dodano: 11 września 2017

Kluby

UNIA TARNÓWSLANGERUP SPEEDWAY KLUB3TON SLANÝ

Ostatnie zawody

15.10.2017 - Turniej Indywidualny
Memoriał Krystiana Rempały
(Tarnów)
(3,2,3,3,3) 14

Następne zawody

sezon 2018!

Patronat medialny